sobota, 17 stycznia 2015

Ból w braku człowieczeństwa

fot. E. Żłobicka
Rozniecone myśli.
Rozciągnione.
Rozdarte.
Krzyczące.
Niepogodzone.
Zabrali ją wbrew jej woli. Zabrali.
Usadzili w karetce na podłodze, jak więźniarkę. Niegodną człowieczeństwa.
Niegodną bycia i życia. Niegodną.
Targnęli. Ciągnęli. Usadzili.
Krzyczała: „ Puście mnie! Puście!
Ja muszę do syna! Ja muszę.”
Słowem się nie odezwali.
Usadzili na dnie karetki. Usadzili na na krańcach szacunku. Pozbawili godności. Trzymali.
„ Ja muszę do syna!”- wyła z wnętrza samej siebie. Oni nie słyszeli. Głusi.
Wyrzucili. Za ręce trzymali: „ Pani jest agresywna” „Nieeeeprawdaaaaaa!
Gdzie mój syn?!”
 Rozdarcie bolało. Rzucili na łóżko.
Zapięli pasami. Broniła się z całej mocy, wszystkie siły z siebie wydobywając.
Zebrali się w izolatce, gdzie ją zniewolono strzykawką i igłą. : „ Co chcecie ode mnie. Ja nic nie zrobiłam. Co chcecie? Zostawcie mnie. Ratunku! Pomóżcie mi. Wypuście. Ja nic nie zrobiłam.”
Oni stali i w milczeniu patrzyli. Po chwili wyszli. Została sama.
Płakała. Płakała. Krzyczała. Próbowała uwolnić się. Zmęczona przestała krzyczeć. Pomyślała, że jest sposób, z pewnością jest sposób aby się oswobodzić. Kto wie ile czasu leżała w milczeniu.
Przyszedł ktoś. Naradził się i wypięli ją z tego zniewolenia.
Byłeś tam? Widziałeś ją i nic nie zrobiłeś? Jak mogłeś pozwolić aby ją poniewierano.
Jak mogłeś patrzeć i uśmiechać się do innych. Rozmawiać o domu, o swoich dzieciach?
Jak mogłeś nie słyszeć bólu? Jak mogłeś nie widzieć upokorzenia.
Jak mogłeś pozwolić, żeby człowieka pętano. Jak mogłeś nie widzieć?
Wejdź tam do tej izolatki usiądź i pozwól aby pasami Cię przypięto wbrew Twojej woli. Co poczujesz?
Czy nadal będziesz patrzeć spokojnie? Nadal będziesz się uśmiechać?
Rozmowa przestanie być rozmową. Zamieni się w ból, krzykiem wydobywając się z wnętrza Ciebie.
Chcesz tego? Zanim powiesz „wariatka”, zanim powiesz „chory psychicznie”,
zanim powiesz ”zła energia w szpitalu”, zanim cokolwiek powiesz,
pomyśl ile bólu w braku człowieczeństwa.
                                                                                                                   Elżbieta Żłobicka

niedziela, 26 października 2014

Artystka w Klubie

    Na pytanie kim jest Elżbieta Żłobicka, została udzielona wyczerpująca odpowiedź podczas wieczoru literackiego, zorganizowanego 20 października 2014 roku w Klubie Artysty, nazwanego Moim Duchem Przyjaznym. 

Wieczór Belki (pseudonim artystyczny Eli) był wieczorem artystycznym, literackim i muzycznym jednocześnie. Przyszliśmy nań z przekonaniem że coś na pewno będzie się działo. Sam Klub jest miejscem magicznym i przychylnym artystom. Nie tylko dlatego że w zarządzie są osoby kompetentne, ale dlatego że ten klub poprawia nastrój artyście, jeśli chodzi o wygodę, klimat, teatralność, dyskretną atmosferę. Mes Dames et Messieurs! Panie i Panowie! Klub Artysty, a w nim Elżbieta Żłobicka, otwiera swe podwoje!
    Weszliśmy górnym wejściem. Godzina 18 w październiku to godzina wieczorna. 



W środku multum eleganckich gości. Prawie wszystkiemiejsca zajęte. Czerwonawe lampki przy każdym stoliku. Na sofie głównej, najelegantszej, o barwach zgniłej zieleni siedzą: Ela Żłobicka i Iwona Kapral.


 Wokół, na niższych kondygnacjach i w wyżej położonych lożach słuchacze. W śmietance tych ostatnich artyści, pisarze, plastycy, ludzie teatru, muzycy. Ci którzy byli już goszczeni przez Klub jak i ci dla których Mój Duch Przyjazny stanie się czymś w rodzaju Carnegie Hall na ich drodze artystycznej. Ja już tam wystąpiłem. A kto prowadził mój wieczór? Właśnie Belka.
       O Elżbiecie Żłobickiej, mówią że jest, obok artystki i aktorki, aktywną działaczką kulturalną.
To co powiedziała  sama o sobie, posiłkując się przez siebie stworzoną literaturą, było niezmiernie ciekawe, a  Iwona Kapral – prowadząca -  kroczek po kroczku, pytaniami mądrymi i wyważonymi, pozwalała się Elżbiecie uzewnętrznić. Wiersze przeplatane prozą, muzyką i dokumentami audiowizualnymi były jakby tchnieniem artystycznym, wykwintną porcją ducha artystycznego, doładowaniem dla Klubu. 



Nic dziwnego, gdyż sama Belka to emanująca dusza artystyczna o dużym polu działania. To również, jako matka i babcia, autorytet medialny jeśli chodzi o życie w rodzinie. To wreszcie osoba która wciąż do czegoś dąży, wzbogaca i doskonali swoje artystyczne wytwory, jakimi są literatura, wyroby plastyczne i gra aktorska.
    Zostaliśmy utwierdzeni w przekonaniu że, Ela Żłobicka – Belka to artystka i kobieta która potrafi o sobie i swojej sztuce opowiedzieć. Która potrafi tworzyć i twórczość swą traktować poważnie jak przystało na Artystę przez duże „A”.

Jeszcze raz niech mi wolno będzie, jako artyście, podziękować tobie Elu za ten spektakl, życzyć ci osiągnięć na polu twórczym i z dużą dozą niecierpliwości spytać: <<Kiedy wreszcie następne spotkanie?>>.

                                                                                                        Jacek Różycki - Robinson



Spotkanie Eli Żłobickiej zatytułowane :" Malowane prozą" i nie tylko. Bo "Klub Artysty" za sprawą stowarzyszenia Mój Duch Przyjazny zdobiły też kolaże


Autorki. Serwetki robione na drutach. Suknia, również przez samą Autorkę zrobiona z pozszywanych dzierganych serwetek w różnych kolorach. Suknia ta ma posłużyć w spektaklu "Mój Duch Przyjazny", autorstwa bohaterki wieczoru, którego premiera jest przewidywana na przełomie grudnia i stycznia przyszłego roku.

   Ela wystąpiła na spotkaniu we własnoręcznie wydzierganej sukience. 


Na początku czytała wiersze, które były już poezją. Później raczyła nas prozą - portretami literackimi swoich rodziców. Te krótkie prozy zawsze mnie zachwycają, może dlatego, że ja pisać prozy nie potrafię.
               Wernisaż wypadł przepięknie. Prozę i pokaz serwetek przerywane były przez słowo śpiewane Państwa Jończyk i ich córki, Elizy.


  Gospodyni wieczoru - Ela czarowała naokoło wszystkich. A sam wieczór prowadziła P. Iwonka Kapral równie urocza i piękna jak sama Artystka. "Klub Artysty" pękał w szwach, ludzie siadali nawet na schodach.



                Dla mnie był to miły i pozostanie długo niezapomniany wieczór. Chciałabym częściej w takich imprezach uczestniczyć.
                                                                                                                      Ewa Kaca