niedziela, 16 lutego 2014

Losowi na przekór

 Zapraszam do obejrzenia reportażu o naszym przyjacielu.
Mirek Już w Kwietniu będzie miał wystawę swoich prac. Zapraszamy  

POSŁUCHAJ

Niesamowita historia człowieka, który pasją walczy ze swoją chorobą. Autor: Andrzej Buchowski


piątek, 7 lutego 2014

SERCEM DO SERCA



    Piękny dzisiejszy poranek (bo mój) nastraja chyba każdego do wzięcia cząstki własnego życia w swoje ręce. Jeśli są one jeszcze chłodne można je zagrzać herbatą lub uściskiem z kimś napotkanym. 
Każdy dzień, chwila jest nam dana i już się nie przydarzy. 
Fakty, ludzie, sytuacje są i za chwilę to już wspomnienie… Zadbajmy, by te chwile zostały w nas głębiej, dały ciepło i siłę do tego co w życiu najważniejsze – do życia. 
Stańmy sercem przy sercu, rozglądnijmy się dokoła, 
wyciągnijmy ręce do przodu i dalej śmiało idźmy w przyszłość!


niedziela, 2 lutego 2014

Taki mój Świat ... część pierwsza ...



       Rok 1998 październik, popołudnie...... siedzę sobie w moim drewnianym sklepie ... czytam gazetę,
w której ukazał się właśnie artykuł o facecie, który chce przybliżyć naturę do ludzi poprzez otwarcie 
w centrum miasta sklepu z wyrobami z drewna..... uśmiecham się sam do siebie bo z gazety spogląda na mnie moje zdjęcie na tle mojego sklepu .... cieszę się jak małe dziecko bo tyle serca w włożyłem w to przedsięwzięcie i ktoś to zauważył !!! .... Znowu zrobiłem sobie dobrze ))) ...... Poprawiam się na fotelu bo jakoś dziwnie zaczyna mi drżeć noga .... to nie pierwszy raz.... mam już to od jakiegoś czasu ...... ale jest i nowa obserwacja, drżenie pojawia się jako reakcja na bodziec z zewnątrz ..... pewnie to podniecenie tym artykułem .... mijają dni, drżenie się nasila, zaczynam reagować już na każdą zmianę sytuacji wokół mnie ... nikomu nic nie mówię bo i po co, przecież to pewnie takie tam .... muszę się zrelaksować, odpocząć.... dzisiaj jest sobota, znowu gram imprezkę ... a jutro pójdę sobie na spacer do lasu ....

Znowu odpyskowałem żonie .... 
nie cierpię takich sytuacji, bo przecież nie wiem nawet co było tego powodem, 
a teraz jadę samochodem do pracy i cały się trzęsę ....... no właśnie, dlaczego się trzęsę ..... 
wracam do domu z kwiatami, przepraszam .... wiesz mówię a może byśmy tak trochę pobiegali, no wiesz tak dla sportu )) /ważyłem wtedy 115 kg/ ... widzę uśmiech aprobaty .... przerzucam w szafie różne ciuchy .... szukam jakiegoś sportowego odzienia .... jest późne popołudnie, ciemno jak u murzyna ))) .... 
i bardzo dobrze, bo dresik lekko przy ciasnawy jest i nie powiem, żebym wyglądał na Supermena ..... 
cały czas opowiadam jak to trening czyni mistrza i, że sport to zdrowie ..... najpierw rozgrzewka, wymach*ję rękami przykucam .... już zaczynam sapać /papieroski wyłażą !!! / ... no to biegniemy ..... 
10 ... 20 .... 50 .... 100 m ! już mam dość !!! czuję jak spalone kalorie parują ze mnie !!! .... 
ale czuję też, że zaczynam trząść się już cały ! .... dobra na dzisiaj wystarczy !!! 
Decyzja moja jest ostateczna i mimo nalegań - nieodwołalna !!! .... Po prysznicu czuję się jak młody Bóg ! Mogę z czystym sumieniem zalegnąć przed telewizorem i napić się piwka )) .... rano mam trochę trudności ze wstaniem z łóżka ! .... Zakwasy ! W mordę ! Te pieprzone zakwasy ..... Nie bieganie to nie jest to, trzeba wymyślić coś innego !!! .... Coraz częściej chodzą mi po głowie czarne myśli.... zaczynam szukać różnych wydawnictw na temat przyczyn występowania drgań w organizmie człowieka .... o internecie wtedy nawet nie marzyłem bo uważałem go za wymysł diabła !!!! ..... najprościej będzie po prostu pójść do lekarza .... nie cierpię lekarzy !!!! ... po tym jak w 1973 roku leżałem przez pół roku w szpitalu gdzie wypalano mi rentgenem guza mózgu został mi do nich uraz ! I chociaż to właśnie dzięki nim zostałem uratowany to na samą myśl o białym fartuchu dostaję drgawek !!!!!! Drgawek !!! W mordę .... Kupiłem sobie rower ! 
Taki tani za 125, 00 złoty !!! ....przecież byłem kiedyś kolarzem ! .... już codziennie robię nim po parę kilometrów !!!!! ..... W domu ciągle nikt nie wiedział o moich drgawkach .... po co mają się denerwować, przecież to na pewno minie ..... Umówiłem się na wizytę u lekarza ...... 
- Panie Mirosławie, musimy przeprowadzić jeszcze badania, ale istnieje u Pana podejrzenie CHOROBY PARKINSONA !!! ....... choroby parkinsona ....... choroby parkinsona ...... dudniło mi w głowie !!!!! ...... No tak przecież u mnie to normalne jak spadać to z wielkiego konia !!!!!! .... co ja powiem w domu .... przecież na to choruje Papież !!! ..... dlaczego jemu nie potrafią pomóc ? .... przecież ..... to nieuleczalna choroba ..... przecież .... dlaczego znowu mnie to spotkało ..... dlaczego ..... dlaczego ..... !!!!!!! ..... Przyjechałem do domu .... padał deszcz, zimny jesienny deszcz..... ubrałem przeciwdeszczową kurtkę .... Danuśka pyta: - a Ty gdzie w taką pogodę ? 
- Na trening - odpowiedziałem i pojechałem rowerem w ten deszcz ...... mogłem ryczeć ile tylko chciałem bo przecież to nie łzy to tylko deszcz ........ jechałem i całe moje życie przesuwało mi się przed oczami.... 
moja kolarska kariera przerwana rakiem mózgu ...... moja praca w lokomotywowni gdzie umorusany w smarach poznałem prawdziwych kumpli ..... moja praca w związkach zawodowych i spotkania z tysiącami ludzi w całej Polsce .... moje Dyskoteki i te lata w nich spędzone .... wszystko mieszało się w mojej głowie ...... deszcz już przesiąknął mnie do reszty ...... jak ja mam to im powiedzieć ..... przecież niczym sobie na to nie zasłużyli ....... jak ja mam to im powiedzieć ..... przecież po zerwaniu z tą "wielka" polityką, z tymi ciągłymi wyjazdami do Warszawy, Katowic .... miałem być już z nimi .... mieliśmy się cieszyć naszym szczęśliwym Życiem ..... ???????? ........ Przyjechałem do domu .... lało się ze mnie jak bym wyszedł z pod prysznica ...... zanim Danuśka zdążyła ...... 
powiedziałem - mam Parkinsona !!!!! ............Ale nie martw się ja sobie z tym poradzę........ ja go pokonam, będzie ciężko ale ja go pokonam, a Ty mi w tym pomożesz na pewno !!!!!
 ............. Stałem obejmując Ją i cały drżałem !!! 
... trochę z zimna, trochę ze złości, trochę z .....................
                                                                                                             Mirosław Ikcelam Małecki
Posłuchaj

wtorek, 28 stycznia 2014

Wyznanie Zielonego Oszusta i Księżycu w pełni

Ręce coraz trudniej chwytają się metalu. Buty coraz bardziej się ślizgają. Ale pozostało zaledwie kilka metrów do końca. Pot i pokaleczone dłonie nie zniechęcają. Ani odpadająca podeszwa od prawego buta. Jedno spojrzenie w dół, i widać, że co najmniej 20 metrów jest już pokonane. To znaczy od poziomu tarasu widokowego.
A na dole zbiera się coraz to większa grupa ludzi obserwująca wspinającą się postać. Jedni sugerują wezwanie straży pożarnej, inni oczekują jakiegoś karkołomnego pokazu. Nikt jednak dokładnie nie może powiedzieć, co się tam w górze dzieje.
Tłum robi się coraz większy. Powstaje jakaś szamotanina. Pewien mężczyzna próbuje przejąć siłą od zagranicznego turysty aparat z dużym teleobiektywem. Dzięki przewodnikowi wycieczki udaje się jednak dojść do kompromisu. Aparat nie zostaje przekazany, lecz Niemiec relacjonuje, co widzi tam w górze, a przewodnik głośno wszystkim tłumaczy.
„Widzę mężczyznę w czarnym garniturze i w lakierkach. Ma do kuli na szpicu wieży jeszcze jakieś 2-3 metry. Lakierki mu się ślizgają. Z tyłu wystaje mu chusteczka w czerwoną szkocką kratę...” 
Po tej informacji bardzo już duży tłum zaczyna szemrać. Po chwili jest już tak głośno, że nikt nie słyszy dalszego tłumaczenia. Ludzie rozchodzą się, najpierw powoli, a potem coraz szybciej. Dobiegają do samochodów, rowerów i środków komunikacji miejskiej, by jak najszybciej dostać się do domów.
Na placu katedralnym przy wieży kościoła zostaje tylko mała grupka turystów z Niemiec. Jedna z kobiet mówi „Diese Pole sind sehr mysteriose“. Mężczyzna odpowiada: „Das aber stimmt, Frau Wagner. Das aber stimmt!“ Ponieważ tłumacz też zniknął, nie wiemy, co było powiedziane. Jedno stało się dla wszystkich jasne: korzystając z najwyższego punktu w okolicy przedstawiciel Podróżującej Galerii WIĘCEJ ŚWIATŁA! prześle za chwilę w załączniku kolejną PORANNĄ KAWĘ! wraz z pozdrowieniami. Nie ma czasu do stracenia! Trzeba szybko pędzić do komputerów!





                                                                                                          Wacław Ropiecki