poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Czym różni się nerwica od innych zaburzeń psychicznych?



Nerwica jest to zaburzenie psychiczne, którego istnienia nie można wytłumaczyć przez jakiekolwiek zmiany organiczne. Przez cały okres choroby pacjent w pełni zdaje sobie sprawę, w odróżnieniu od innych chorób psychicznych, z własnej choroby i w pełni może odróżnić to co realne od swoich chorobowych doświadczeń. Zachowanie osoby chorej na nerwice może być przy tym znacznie odbiegające od normalnego, jednak nie wykracza poza przyjęte normy społeczne. Zazwyczaj u pacjenta chorego na nerwicę występuje silny lęk, histeria, fobie, objawy obsesyjne i kompulsywne oraz depresja.

Osoby cierpiące na różnego rodzaju fobie w ramach nerwicy w pełni zdają sobie sprawę z irracjonalności swoich zachowań. Podobnie jest z osobami cierpiącymi na zaburzenie kompulsywne, czyli przymus wykonywania pewnych czynność lub mających natrętne myśli. Mimo posiadania świadomości, że pewne zachowanie nie ma uzasadnienia, to niewykonanie tej czynności wiąże się z tak silnym lękiem, że dana osoba jest zmuszona zachować się w dany sposób.

Czym wyróżnia się nerwica na tle innych problemów psychiki takich jak depresja, szok pourazowy? Na te pytanie odpowie profesor Jerzy Aleksandrowicz.



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Chciałoby Się Zwariować


    Przytłoczona codziennością mam ochotę uciec gdzieś daleko. Wyjechać nad morze, w góry, skryć się w mysiej norze, byleby mieć spokój i wytchnienie.
Albo uciec w chorobę. W chorobie jest tak, że nie myśli się o problemach, jest się w nadmiarze szczęśliwym
i niczym się nie przejmuje. Wszystko wydaje się piękne
 i nierealne, przez co fascynujące. Szczęście jakie wtedy ogarnia człowieka jest kosmiczne. A tymczasem rzeczywistość nawarstwia się i z problemów rośnie potężna góra. I teraz nie wiem co jest lepsze.
 Stan zdrowego podejścia do rzeczywistości z pewnością jest lepszy, chociaż problemy się piętrzą niebotycznie.
 Nie mam swojego miejsca, ciasno w domu, brak pieniędzy, ale jakoś się plecie. Tylko cierpię na brak odosobnienia. Potrzebuję samotności do której tak przywykłam. Potrzebuję własnej przestrzeni i obszaru ,
w którym pobyłabym trochę sama ze sobą. Nie mam czasu na nic. Zajęta domem i pracą, wnuczką
 i problemami córki, problemami syna, gubię się nieco
 w tej rzeczywistości.
 I tak właśnie w najbliższym czasie ucieknę gdzieś daleko. Bodaj spacer samotny. Mam ogromną potrzebę zrobienia czegoś dla siebie. Już minął ten czas, kiedy poświęcałam się dla innych i robiłam wszystko, by się podobać. Spełniałam zachcianki innych, nie myśląc o sobie. I teraz właśnie nauczona doświadczeniem, zrobię tak, by mieć czas dla siebie. Ale potrzeba poświęcania się dla innych w sposób całkowity jest tak silna, że ciągnie się za mną, mimo świadomości, że trzeba myśleć o sobie. Przełamanie tego jest trudne, i okazuje się, że jest to mój odwieczny problem.
 Z czego to wynika? Z niskiej samooceny czy chęci podobania się innym? Nie potrzebuję się podobać na siłę. Potrzebuję czasu dla siebie i odrobiny samotności, własnej przestrzeni.

                                                                                                                             Belka
P.S  Mogła bym również pod tym się podpisać 
                                                                  Karolina



piątek, 19 kwietnia 2013

Konsekwencje dla dzieci rodziców alkoholików

Enklawa Samotności

fot.K.Fechner

 Gdy zapadł zmrok, wyszłam ze swojej kryjówki. Las szumiał niespokojnie , ptaki ucichły, w oddali usłyszałam
ryk jelenia. Poczułam niepokój chwilowy.
 Zdana na łaskę i niełaskę natury. Co mogę zrobić o zmroku. Moja kryjówka jest z dala od świata, a jednak muszę wyruszyć do domu. Schowana przez kilka miesięcy
 w swojej enklawie, zapomniałam czym jest Świat.
Co mnie tam czeka, czy muszę tam wracać?
 Jest mi dobrze w mojej kryjówce. Boso mogę chodzić i nikogo to nie dziwi, nikogo, bo nikogo wokół mnie nie ma. Ja tak bardzo lubię chodzić boso, czuć trawę pod stopami i kamienie.Nie muszę się wstydzić bo moja kryjówka daje mi schronienie o jakim światu się nie śniło. Czuję oddech lasu, czuję powiew wiatru, czuję słońce palące, i wilgoć w powietrzu. Czy muszę wracać? Nie mam butów , pójdę boso, wezmę tylko swój tobołek i ziaren garść, abym mogła się nasycić jadłem.
Czas w drogę, czas...
i Wyruszam tam, przed siebie... w dal, gdzie świat...
Świat drogi przede mną...czuję jak kamienie gniotą mnie w stopy, jak patyczki spadłe z drzew nadeptuję, gdzie nie gdzie wilgoć ziemi czuję i podążam tak wciąż i przed siebie. W oddali widać już miasta światła. Dziwny blask nie taki jak gwiazd na niebie, nie jak blask księżyca... Tam jest życie , może tam odnajdę, to czego szukam. Zostawiłam kryjówkę swoją, zostawiłam i idę tam gdzie czekają.
Podążam przez miasto ze swoim tobołkiem prosto do drzwi domu, dawniej mojego, staję przed drzwiami, boso...nikt nie otwiera...nikt... Jak myślałam, że ktoś czeka na mnie to się myliłam. Odchodzę, wracam...otwierają się drzwi...zaspana twarz, ziewająca mojego męża ...czyżby byłego?
- Aaaa... wróciłaś? Po co?Dzieci już zapomniały o Tobie...
Zdziwiłam się... drzwi pomyliłam...
- Przepraszam, pomyliłam drzwi... tyle miesięcy w odosobnieniu, że po prostu zapomniałam gdzie jest mój dom- uśmiechnęłam się nieśmiało, zażenowana.
- Nie pomyliłaś drzwi, przyszłaś do domu, ale to nie jest już Twój dom. Nikt Cię tu nie chce.
- Dlaczego?
- Idź stąd... Niech dzieci nie wiedzą, że byłaś. Będę je chronił przed wariatką co to las wybrała- popatrzył na mnie z pogardą i rzucił mi w twarz- i boso chodzi. Wariatka- cedził przez zęby...
Nie wiedziałam co robić, zupełnie z sił opadłam, bezradna stałam, miękkość ciała poczułam. Odwróciłam się i odeszłam...
fot.K.Fechner
Nie wiem kiedy znalazłam się w parku na ławeczce. Usłyszałam śpiew ptasi, radosny
 i dający optymizm, jednakże ja siedziałam na ławeczce i patrzyłam na swoje stopy. Nic w nich nie potrafiłam dojrzeć, patrzyłam i patrzyłam. Miałam dzieci, męża miałam. Teraz nie mam już nic, kompletnie nic... co robić? co?
Patrzę na swoje stopy zobaczyłam nagle nie dziesięć palców, a dwadzieścia...
-Ja mam tyle palców, mam już wizje czy jakie licho?
Patrzę dłużej a te dwadzieścia palców staje obok mnie... cała postać siada obok mnie... To jakiś bosy, taki jak ja zgubił się w gąszczu miasta...

                                                                                                                                     
Belka