Wiemy o tym, że na depresję zapadają głównie(?) osoby bardziej wrażliwe, nieśmiałe, osoby które mają niskie i bardzo niskie poczucie własnej wartości,
i często brak pewności siebie.
Ja jestem właśnie osobą z małym poczuciem wartości, i niestety kompletny brak pewności siebie, chociaż ostatnio to się zmienia i jest to całkiem przyjemne.
Karolina poleciła mi książkę, do której na początku podchodziłam sceptycznie, myśląc, że już tyle na ten temat przeczytałam, tyle walki z mojej strony, że już chyba nic nie mogę więcej przeczytać, co byłoby w stanie przemówić, prawdziwie przemówić do mnie, i przede wszystkim abym to zrozumiała- potrafiła odnieść do siebie.
Ale wiem też, że gdybym wzięła książkę do ręki rok temu, w ogóle bym jej wtedy nie skończyła. Myślę, że trzeba w pewnym stopniu już być silniejszym, otwartym, chętnym na przyjęcie takiej pomocy, tak naprawdę na przyjęcie pomocy od samego siebie- czyli właśnie ta otwartość i gotowość na zmiany.
Rok temu byłam w takim stanie, że nie potrafiłam ujrzeć tych rzucanych mi lin ratunkowych- teraz ta książka okazała się znakomicie mocną i silną , wytrzymałą liną, i to taką, która nie rani , a w jasny sposób pomaga. I jest to książka, która za każdym razem gdy do niej wracam, jest dla mnie CELNA.
Głównie traktuje o uważności, o tym jak nad tym pracować, co może pomóc.
Dla mnie już na początku książki były uderzające zawarte w tabelce myśli , które niestety dominowały w moim sposobie myślenia o mnie i o taczającym mnie świecie. Jednym słowem beznadziejnie.
Po krótkiej refleksji, zdenerwowały mnie, i stwierdziłam, że tak nie myślę, a przynajmniej w kilku punktach, i że to nie możliwe, że tak kiedyś myślałam. Teraz pracuję nad swoimi myślami, nie krytykuję siebie, nie oceniam, a każdą złą myśl, staram się odwracać w drugą stronę, na tę jaśniejszą, na tę zdrowszą, bardziej ... radosną, ciepłą, optymistyczną?
Postarajcie się. wczytajcie się w te punkty, i próbujcie zawsze zmieniać Wasze myślenie.
To pomaga..
Oto jak zmieniam tok myślenia:
1 czuję, że cały świat jest przeciwko mnie/ zamieniam na:
czuję, że to wspaniale, że świat mi pomaga, rozumie, i jest mi przychylny, że mi sprzyja.
postaraj się znaleźć sprawy sytuacje rzeczy, które naprawdę były ku Tobie- znajdziesz je.
2 jestem do niczego/ zamieniam na:
ależ skąd, jestem w sam raz!
3 dlaczego mnie się nigdy nic nie udaje/zamieniam na:
przecież już tak sporo mi się udało, i z pewnością mi się uda.
przypomnij sobie, co w przeszłości Ci się udało, drobne, większe sukcesy, gdy się nad tym zastanowisz, z pewnością takie znajdziesz. pomyśl o tym.
4 nikt mnie nie rozumie/ zamieniam na"
czy na pewno nikt? są osoby które rozumieją, mam przyjaciół, którzy wysłuchają.
poszukaj wyrazów sympatii, zrozumienia i życzliwości wobec siebie- je też na pewno odkryjesz.
5 zawiodłem/zawiodłam/ zamieniam na:
nie zawiodłam. zrobiłam , postąpiłam najlepiej jak potrafiłam. i wkrótce zrobię, postąpię jeszcze lepiej.
to nie koniec punktów ujętych w ramce, ale dzisiaj już skończę. napiszę dalsze moje zamiany myśli wkrótce.
mnie to bardzo pomaga. chce się dzielić, tą moją radością, bo naprawdę czuję, że wskazówki w książce, ( ale oczywiście sama książka nie pomogłaby mi, musiałam chcieć, musiałam chodzić do lekarza, przyjmować tabletki) pomagają mi w powrocie na właściwe tory, powiem tak: wyobraźcie sobie bardzo brudną szybę, którą przecieracie, i pod pociągnięciami ręki, widać coraz więcej tego co za oknem, coraz więcej i wyraźniej. nie mam jeszcze idealnie czystej szyby, moje okno zabrudzone jeszcze jest, ale już widzę... że tam jest łąka...
Balonik
POLECANA KSIĄŻKA :
Świadomą drogą przez depresję + CD
Wolność od chronicznego cierpienia
Jon Kabat-Zinn,Mark Williams,John Teasdale,Zindel Segal
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarna Owca
Oprawa: miękka
Ilość stron: 320
Tyle razy nas odwiedziliście :)
sobota, 8 czerwca 2013
sobota, 1 czerwca 2013
Była sobie bajka
![]() |
| fot./kolaż :E. Żłobicka |
Za jedną ulicą , drugą, bądź trzecią,
w poniemieckiej kamienicy, na strychu, żyła sobie od trzynastu lat księżniczka.
Tak przynajmniej o sobie sama mówiła. Przyczyną była mroczna strona jej duszy. Wydawało się, że ograniczają ją ściany, sufit, mózg, zamknięty na kłódkę. Chciała wyjść do ludzi, tylko nie umiała, przyczyną tego było to, co miała w głowie.
Rozmowy z wymyślonymi postaciami
i duchami.
Wypełniały ją lęki, strachy i powidoki, zamknięte w odbitych zwierciadłach czasu. Nie mogła przyglądać się sobie bez trzeźwego spojrzenia, utworzyła wynaturzony obraz świata.
Spowiadała się z coraz głośniejszej ciszy, z choroby i płaczów. Cierpienie wynosiło do gwiazd, stawała się wtedy przeźroczysta, pół po tej i pół po drugiej stronie życia. Jak kto woli to niech sam sobie dopowie...dlaczego?
Najbardziej wyśmienite towarzystwo, w którym się obracała to cała ptasia „śmietanka” – wróbelki, obcowała też z innymi biesiadnikami , były to gołębie, ale za nimi nie przepadała chociaż podobno są zwiastunami pokoju. Kiedyś wyczytała, że jako jedyne z ptaków mają pchły. Tymczasem zamieszkiwały one cały jej strych i podstrysze. Nie lubiła też gawronów ich czarnego ubioru i żałobnego rodem z piekła skrzeku. Sympatią jednak darzyła kawki, mawiała, że wyglądają jak przystojniaki ubrane we frak. Dostojnie przechadzają się po trawniku, krok w krok, jak co najmniej ambasador RP na szykownej placówce.
Wolała mimo wszystko swoje wróbelki, uważała się za ich siostrę. Były szare, takie- jak ja – myślała. Szare, ale piękne, tak niepozorne, a przy tym miały w swoim pierzastym ciałku tyle sprytu. Nie była pewna czy może tak powiedzieć o sobie. A ich świergot - cudny, że wyobraźnia nie była w stanie pokazać księżniczce czegoś równie pięknego. Całe to rozwrzeszczane i rozćwierkane, radosne towarzystwo wywoływało na jej ustach blady uśmiech, może ślad po nim, wzruszało tak, aż w oczach rosły łzy i staczały na ziemię. Wiatr podnosił z ziemi niebieskie koraliki z drewna i krwawe ochłapy cierpienia.
Aż wczoraj po burzy niebo rozkwitło nie jedną, a dziesięcioma tęczami, z których jedna nakładała się na następną, jechała wtedy od mamy małym, śmiesznym, kolorowym skuterem. Raptem poczuła na twarzy krople deszczu. Zobaczyła łyskające niebo, z jednej strony szare, z drugiej jasne. Ostatnie kropelki osiadły na rzęsach. To od nich zaczęła się pierwsza, potem druga, trzecia …dziesiąta. Tyle w tym było uśmiechu, co niewinności. Wieczorem słońce zachodziło łuną czerwonego jedwabiu. Powiało lekkością. Zapowiadał się jutro piękny dzień.
Jeszcze tego samego wieczoru czekał ją koncert na podstryszu. Wróble obsiadły antenę za oknem. Odbywała się tam gra słów i uśmiechów, świergot, żadne tam byle jakie trele.
Królewnie zimą marzły ręce, palce u nóg i nos. Latem spała całkiem naga, było tak gorąco, że nie można oddychać. Niczym naga Maja pod prześcieradłem cienkim i lekkim jak tiul. Może to jej ciało szeleściło jedwabiem. Wraz z ciemnością przychodziła nieżyjąca sąsiadka. Wychodziła z najodleglejszych kręgów piekła, śniły się duchy i strachy. Niebo pozostawało nieodgadnione. Po strychu rozeszły się pchły, a po głowie wszy.
Ciemność utkana kropkami, niczym odchodami rodem z gawronich gwiazd. Nagle zabolało. Zdarzył się nieodwołalnie cud, ale nikt nie umiał go rozpoznać. Wielu myślało, że to tylko plamy na słońcu. Obserwowano wzmagające wyładowaniami kłęby gazów. Świat w jednym momencie nie zauważył jak nagle zapanowała ciemność. Zupełnie jak wtedy, kiedy rozdarła się Arka Noego. Wielu, prawie wszyscy, nic nie zauważyli. Cały czas trwało życie; miłość na noże, i ta cierpliwa, zdrady, wierność była mniej widowiskowa . Morderstwa i gwałty, ludzie służący innym ludziom. Piękno i brzydota jedna potrzebna drugiej. Tylko z poddasza upierdliwej księżniczki można było dostrzec światełko w nocy. Prześwietlało ono niczym dawna klisza fotograficzna świat. Wiedziała, że jest ocalony. Rzeki wróciły tam gdzie były wcześniej.
Ewa Kaca
poniedziałek, 27 maja 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)



